„Olaboga, jak to boso?!” – to chyba pierwsza reakcja, z którą spotyka się każdy, kto podjął decyzję o zdjęciu butów w miejscu innym niż własna łazienka. Na zewnątrz chodzimy w obuwiu dostosowanym parametrami do pory roku a stylem – do ubrania. Na basenie czy pod hotelowym prysznicem zakładamy klapki, w obawie przed grzybicą. Na plażach często decydujemy się na buty do wody, które zabezpieczają przed kamykami. Nawet po domu biegamy w kapciach, bo miło. Tylko czy nasze stopy są nam za to wdzięczne? A może właśnie w ten sposób robimy sobie krzywdę? Dziś rozważymy argumenty za i przeciw chodzeniu boso, a za scenerię weźmiemy sobie las.

Boso jak tradycja każe
Gdyby Natura chciała, abyśmy chodzili w butach, to rodzilibyśmy się z trampkami na stopach. Absurdalny argument? Z perspektywy cywilizowanego świata – jak najbardziej. Raz, że można się skaleczyć a dwa, że… nie wypada!
Ale w kontekście biologicznym chodzenie boso to normalka. Przez setki tysięcy lat bezpośredni i ciągły kontakt ze zróżnicowanym, naturalnym podłożem był kluczowym czynnikiem kształtującym układ ruchu oraz biomechanikę chodu homo sapiens. Stopy człowieka ewoluowały tak, by funkcjonować bez jakichkolwiek barier ochronnych. Dzisiejsze zamknięcie stóp w sztywnych butach pozbawia je naturalnych bodźców, prowadząc do deformacji i upośledzenia czucia.
Nie wierzysz? No to zróbmy małą wycieczkę: na całym świecie do dziś żyją ludy, które obywają się bez butów. Huaorani w Ekwadorze, Baduy w Indonezji, Hadza w Tanzanii, Dani w Nowej Gwinei. Jeśli już jakiś naukowiec przedrze się przez lasy tropikalne czy pustynie, by przeprowadzić badania na członkach tych społeczności, szybko odkrywa, że cieszą się oni nadspodziewanie dobrym zdrowiem – i dotyczy to również ich stóp. Ludzie przyzwyczajeni do chodzenia boso po każdym podłożu zdecydowanie rzadziej cierpią z powodu bólu, zwyrodnienia i kontuzji całych kończyn dolnych.
Boso bo tak modnie
W Polsce z chodzenia boso słynie przede wszystkim pewien kontrowersyjny celebryta. Ale to, co kiedyś było przejawem wyjątkowego ekscentryzmu, dziś powoli wkracza na salony. Ale żeby było modnie i na czasie, zamiast „chodzenia boso” mówimy „barefoot walking”. Zdejmowanie butów tak w domu, jak i na naturalnym podłożu, zalecają jednak nie tylko efemeryczne gwiazdki Instagrama, ale także fizjoterapeuci. Chodzenie boso pozwala na odbudowę relacji między układem nerwowym a powięzią (która jest wyjątkowo gruba na podeszwach stóp). Receptory czucia głębokiego uaktywniane są tym intensywniej, im bardziej nierówny i różnorodny jest teren. Leśna ściółka z liśćmi, szyszkami, korzeniami, kamieniami i mchem nadaje się do tego idealnie.
Uważne, spokojne, niespieszne spacerowanie boso po lesie jest ważnym elementem kąpieli leśnych. Syntetyczne wkładki butów, skarpetki ze sztucznych materiałów, panele podłogowe i dywany z nieprzyjaznych skórze tworzyw – wszystko to izoluje nas od powierzchni ziemi. Odrzucając buty choć na chwilę i stając boso na ściółce, przywracamy się do ustawień fabrycznych. Niektórzy nazywają to uziemieniem, ale warto mieć na uwadze, że nie jest to naukowy termin. Rzekome wyrównanie potencjałów elektrycznych między podłożem a gołą stopą nie znalazło naukowego potwierdzenia (a przynajmniej nie w pracy, której nie dotyczyłby konflikt interesów). Czy więc pakowanie się z gołymi stopami na ściółkę jest nielogiczne z akademickiego punktu widzenia? Bynajmniej!
Boso w imię nauki
Korzyści płynące z chodzenia boso po lesie zostały udokumentowane w badaniach z zakresu biomechaniki, neurofizjologii oraz medycyny środowiskowej. Zacznijmy od tego, co najbardziej oczywiste, czyli od stopy. Nie doceniamy tego fragmentu naszego ciała – każda z naszych stóp składa się z 26 kości, 33 stawów i ponad 100 mięśni, ścięgien i więzadeł. To właśnie dzięki tej misternej strukturze jesteśmy w stanie stąpać w tak precyzyjny sposób, ale też zachowywać prawidłową postawę. Chodzenie boso zmusza ten mechanizm do synchronicznej pracy w naturalnych zakresach. Jeśli robimy to często, jesteśmy mniej zagrożeni płaskostopiem i wadami zwyrodnieniowymi, a biodra i kręgosłup ulegają wzmocnieniu.
Myślisz, że sportowe buty świetnie współgrają z budową stopy? Producenci i sprzedawcy lubią to! W rzeczywistości obuwie typu adidasy osłabia stopę i promuje szkodliwe lądowanie na pięcie, ingerując w stabilność kostki. Chodzenie (a nawet bieganie) boso zachęca nas do wypracowania naturalnego lądowania na śródstopiu, odciążając kolana i kręgosłup.
Widziałxś kiedyś te mapki z zaznaczonymi punktami na stopie? Uciśnij duży palec to postymulujesz sobie przysadkę mózgową. Byle nie za nisko, bo niżej to już nos i gardło! Refleksologia to pseudonauka, ale nie oznacza to, że stymulacja sensoryczna stóp jest w całości mitem. Bezpośrednia stymulacja receptorów czuciowych na podeszwie maksymalizuje dopływ informacji do mózgu, rozwijając czucie głębokie (propriocepcję), co przekłada się na lepszą stabilność posturalną całego ciała. To ważne zwłaszcza w przypadku dzieci oraz tych z nas, którzy uważani są za „niezgrabnych”, bo co rusz się potykają i o coś zawadzają.
Przejdźmy do kwestii mniej oczywistych. Chodząc boso możemy wesprzeć także naszą psychikę. Pobudzanie zakończeń nerwowych na stopie bezpośrednio oddziałuje na układ limbiczny odpowiadający za emocje, przełączając nas w tryb relaksu i regeneracji. Kontakt z glebą leśną wystawia nas na działanie bakterii Mycobacterium vaccae, która wpływa na wydzielanie serotoniny, tym samym działając antydepresyjnie. Stąpając bez butów po nieznanym i potencjalnie niebezpiecznym terenie, wymaga też od nas skupienia – ale nie na problemach w pracy, tylko na tym, co dzieje się tu i teraz – a to z kolei poprawia pojemność naszej pamięci roboczej.
Boso ale z głową
Chodzenie bez butów po lesie niesie więc szereg korzyści – ale przecież nic w życiu nie jest idealne. Decydując się na zdjęcie obuwia, musimy się liczyć z pewnymi zagrożeniami. Przede wszystkim może nam się przydarzyć uraz mechaniczny. Winna może być porzucone w lesie puszka czy butelka, ale też po prostu kamień czy korzeń. Otwarta rana, która uległa zabrudzeniu, to z kolei potencjalne źródło zakażenia (również szczególnie niebezpiecznym tężcem). Grupą szczególnie narażoną są diabetycy. Neuropatia cukrzycowa znosi odczuwanie bólu i temperatury, przez co może upłynąć sporo czasu, zanim chory zauważy skaleczenie.
Nasze bose stopy mogą też przypaść do gustu kleszczom, roznoszącym boreliozę i cały zestaw innych poważnych chorób. Szczególnie przykre mogą być konsekwencje takiego spaceru w przypadku osób, które rzadko uwalniają stopy. Kontakt z twardym podłożem bez izolacji, do której nasze kości, mięśnie i stawy zdążyły już przywyknąć, boże skończyć się stanami zapalnymi i bolesnymi nadwyrężeniami struktur stopy.
No to chodzić czy nie? Moja rekomendacja pozostaje niezmienna: chodzić, ale zachowując rozsądek i zasady bezpieczeństwa!
Chodzenie boso po lesie – najczęściej zadawane pytania
Czy chodzenie boso po lesie uziemia?
Uziemianie nie jest terminem naukowym a wyrównanie potencjałów elektrycznych i niwelacja wolnych rodników na skutek kontaktu bosej stopy z glebą nie zostały udowodnione. Możemy jednak mówić o uziemianiu w sensie metaforycznym – gdy koncentrujesz się na ostrożnym stawianiu stóp i obserwacji otoczenia, dzięki czemu odrywasz myśli od dręczących Cię problemów.
Czy przez chodzenie boso po lesie można zarazić się grzybicą?
Nie, chodzenie boso w środowisku leśnym nie sprzyja rozwojowi grzybicy, ponieważ świeże powietrze naturalnie hamuje namnażanie się dermatofitów. Grzyby rozwijają się w środowiskach ciepłych, wilgotnych i pozbawionych tlenu, które paradoksalnie prędzej tworzą się… wewnątrz butów! Zwłaszcza tych ciasnych, ze sztucznych materiałów.
Czy chodzenie boso po zimnej ziemi powoduje przeziębienie i szkodzi na nerki?
U osób zdrowych krótkotrwałe bose chodzenie po chłodnej ziemi nie wywołuje przeziębienia, lecz sprzyja hartowaniu organizmu i uelastycznieniu naczyń krwionośnych stóp. Trening należy wdrażać stopniowo (zaczynając od kilkudziesięciu sekund), a po spacerze dokładnie osuszyć i rozgrzać stopy. Chodzenie boso po zimnym gruncie jest jednak kategorycznie niewskazane i wymaga konsultacji lekarskiej u osób ze zdiagnozowanymi chorobami nerek lub narządów miednicy, gdyż może pogorszyć ich stan zdrowia.
Czy chodzenie boso po lesie jest legalne?
Tak, chodzenie boso w miejscach publicznych, w tym w lasach i parkach, jest całkowicie legalne – polskie prawo nie nakłada obowiązku noszenia obuwia. Należy jednak bezwzględnie przestrzegać regulaminów rezerwatów przyrody i parków narodowych, które zabraniają schodzenia z wytyczonych ścieżek, bez względu na to, czy poruszamy się w butach, czy boso.
Czy chodzenie boso po lesie boli?
Początkowe sesje mogą wiązać się z dyskomfortem lub lekkim bólem, ponieważ po latach spędzonych w butach skóra na podeszwach jest delikatna, a mięśnie stóp osłabione. Aby zminimalizować ból, adaptację należy wprowadzać stopniowo, zaczynając od krótkich, 15–30 minutowych spacerów po miękkim podłożu (np. mchu lub piasku), unikając twardych, żwirowych ścieżek.
Czy buty minimalistyczne (barefoot) mogą w pełni zastąpić chodzenie boso po lesie?
Nie, buty minimalistyczne nie mogą w pełni zastąpić chodzenia boso. Obuwie barefoot pozwala na zachowanie naturalnego ruchu i zmusza mięśnie stóp do pracy, jednak nadal tworzy fizyczną barierę, która w znacznym stopniu blokuje odbiór bodźców temperaturowych i tekstury podłoża przez receptory czuciowe w stopie.
Jak należy postąpić w przypadku skaleczenia stopy podczas leśnego spaceru?
Jeżeli dojdzie do skaleczenia, należy najpierw zatamować krwawienie poprzez bezpośredni ucisk czystym opatrunkiem i uniesienie nogi w górę, a następnie bardzo dokładnie oczyścić i zdezynfekować ranę solą fizjologiczną lub środkiem antyseptycznym. Ze względu na to, że rany zanieczyszczone leśną glebą niosą wysokie ryzyko zakażenia tężcem, należy zweryfikować ważność swojego szczepienia (zalecanego co 10 lat) i w razie wątpliwości skonsultować się z lekarzem.
