Za kilkadziesiąt godzin zacznie się kalendarzowa jesień, a niedługo potem przejdziemy na czas zimowy. Chłodniejsza pora roku kojarzy się różnie – jedni ją uwielbiają, inni już z utęsknieniem czekają na wiosnę. Pewnym jest, że nadchodzące miesiące stanowią wyzwanie dla naszego układu odpornościowego – to właśnie wtedy najczęściej zapadamy na choroby górnych dróg oddechowych, wrzucane do worka „przeziębienie”. Czy w trakcie zmagania się z katarem czy kaszlem wolno i warto pójść do lasu?

Dlaczego chorujemy jesienią?
Skąd w ogóle bierze się wyższa zachorowalność jesienią? Po tylu pokoleniach w umiarkowanej strefie klimatycznej nasze organizmy chyba już powinny przyzwyczaić się do sezonowych wahań temperatury czy nasłonecznienia? Niby tak, ale jednak to właśnie jesień i zima są okresem naturalnego spadku odporności. Jeśli to Cię pocieszy, to dotyczy to nie tylko ludzi.
Ewolucyjnie chłodniejsza połowa roku to sprawdzian biologicznej efektywności: te jednostki, które nie zgromadziły dość zapasów czy nie zadbały o odpowiednie schronienie, nie doczekają wiosny. Dzięki temu w gatunku przetrwają tylko najsilniejsze osobniki. No tak, tylko że my jednak chcielibyśmy przetrwać wszyscy – dlatego co roku podejmujemy walkę z patogenami.
Z kwestii bezpośrednio wynikających z klimatu, na naszą niekorzyść działają spadek temperatur oraz mniejsza ekspozycja na naturalną wit. D. Ale dużo krzywdy robimy sobie sami – zaszywamy się w domu bez dostępu do świeżego powietrza, przebywamy w przesuszonych ogrzewaniem pomieszczeniach, ograniczamy aktywność fizyczną, częściej też pozwalamy sobie na niezdrowe odżywianie – miejsce świeżych warzyw i owoców zajmują gotowce, fast-foody i słodycze – a to nie pozostaje bez wpływu na zdolność organizmu do ochrony przed intruzami.
Tymi intruzami są najczęściej wirusy – a te, jak wiemy, pozostają irytująco obojętne na antybiotyki. Producenci leków ruszają z reklamową batalią: weź ten specyfik a objawy ustąpią w kilka godzin i znów możesz iść do pracy! Tylko że organizmu nie da się długo oszukiwać w ten sposób – prędzej czy później upomni się on o swoje prawa i jakaś szczególnie silna grypa zwali nas z nóg na dwa czy nawet trzy tygodnie.
Z katarem do lasu – czy to dobry pomysł?
Wielu z nas (i mam tu na myśli głównie Millenialsów, ale nie tylko) wyniosło z domu taki model postępowania: gdy tylko pojawią się pierwsze objawy przeziębienia, zamknij szczelnie okno, podkręć kaloryfer, przykryj się kołdrą po uszy i trochę sobie podogadzaj – zjedz coś słodkiego i tłustego, napij się herbatki z miodem i konfiturą. Absolutnie każdy element tej układanki robi więcej szkody niż pożytku. Przegrzany, niedotleniony i naszpikowany cukrem organizm będzie miał jeszcze większe trudności z pokonaniem infekcji. W wielu przypadkach o wiele korzystniejsze okaże się zatem wyjście do lasu – tylko trzeba zrobić to mądrze.
Nie ma mowy o żadnym wyczynowym marszu – przyjmij tempo sanatoryjne – czyli powolny spacer. Unikniesz w ten sposób nadmiernego pocenia się i dodatkowego wychłodzenia organizmu. Ubierz się na cebulkę i zwracaj uwagę na sygnały z ciała. Rób tyle przerw, ile potrzeba, by zakładać lub ściągać kurtki, swetry i szaliki. Zabierz z sobą coś do picia – tylko nie pobudzającą czarną herbatę! O wiele lepsza będzie po prostu woda, opcjonalnie zioła (np. tymianek, rumianek, lipa).
Jak las pomaga przy przeziębieniu?
Istnieją co najmniej trzy dobre powody, dla których w trakcie przeziębienia warto odwiedzić las. Są nimi: terpeny, specyficzny mikroklimat oraz stymulacja układu immunologicznego. To to po kolei.
Terpeny to związki chemiczne wydzielane przez rośliny dla obrony przed bakteriami i grzybami. Okazuje się, że równie skutecznie działają na ludzi: mają silne właściwości antyseptyczne i mogą posłużyć jako naturalna inhalacja – tylko bez konieczności siedzenia z maseczką na twarzy i słuchania buczącego urządzenia. Związków tych szczególnie dużo wytwarzają drzewa iglaste, więc w trakcie przeziębienia najlepiej szukać towarzystwa sosen czy świerków (choć i brzozy radzą sobie z tym świetnie).
Patogeny są pomysłowe – lubią wozić się na pyłach zawieszonych i cząsteczkach kurzu. Prawdopodobieństwo złapania przeziębienia jest zatem znacznie wyższe na ulicy niż w lesie. W naturalnym otoczeniu mamy zdecydowanie mniej kurzu i smogu (niestety tego ostatniego nie da się w 100% wyeliminować) – a to przekłada się na zdecydowanie niższą ilość zarazków. Układ oddechowy dodatkowo wspiera korzystna jonizacja leśnego powietrza. Nawet w domu nie jesteśmy tak bezpieczni jak w lesie!
Korzystny wpływ lasu rozciąga się także na układ immunologiczny – i to na wielu płaszczyznach. Uważne przebywanie w lesie podnosi ilość limfocytów nazywanych Natural Killers, ze względu na ich szczególną zdolność do rozprawiania się z patogenami. Wyciszenie pozwala znacznie obniżyć poziom kortyzolu – to bardzo istotne, ponieważ wysokie stężenie tego hormonu we krwi obciąża układ odpornościowy i nie pozwala mu na efektywną pracę. Dotlenienie i wyrzucenie z głowy natrętnych myśli stabilizują ciśnienie i tętno, wyciszają układ współczulny – organizm może się skupić na walce z infekcją.
Kiedy jednak lepiej zostać w domu?
Czas na porzucenie szkodliwych przekonań i leczenie przeziębienia w lesie – czyli w środowisku, które szczególnie temu sprzyja. A jednak w niektórych sytuacjach babcine rady okazują się korzystniejsze – no może z pewnymi modyfikacjami.
Lepiej pozostań w domu w trakcie wyższej gorączki. W stanach podgorączkowych możesz iść na bardzo spokojny spacer albo jeszcze lepiej – po prostu posiedzieć w lesie. Nie forsuj się – podwyższona temperatura automatycznie oznacza przyspieszone tętno, nie musisz sobie jeszcze dokładać.
Przeciwwskazaniem do leśnych spacerów jest również znaczne osłabienie – no chyba że możesz liczyć na kogoś, kto dosłownie zawiezie Cię lub zaniesie do lasu – wtedy korzystaj! Pozostania w domu wymagają także poważniejsze schorzenia, jak zapalenie płuc i oskrzeli albo grypa o ciężkim przebiegu. Z powodów czysto organizacyjnych lepiej będzie nie opuszczać mieszkania, gdy wśród objawów znajdują się wymioty czy biegunka.
A jeśli już zostajesz w domu, pamiętaj o tych zasadach:
- Regularne wietrzenie. Usuwasz zanieczyszczone powietrze i zmniejszasz stężenie drobnoustrojów.
- Nawilżenie powietrza. Wilgotność na poziomie 40% do nawet 60% zapobiega wysuszaniu śluzówek, łagodzi suchy kaszel, ból gardła oraz wspomaga regenerację dróg oddechowych.
- Nebulizacje/inhalacje. Dodatkowo wspomogą błony śluzowe i pomogą udrożnić nos.
- Jedzenie i picie. Podczas choroby szczególnie zadbaj o zdrowe odżywianie – nadmiar cukru czy włączenie do diety żywności wysokoprzetworzonej to dodatkowy wysiłek dla organizmu. Pamiętaj też o piciu sporej ilości płynów. Najlepsza będzie woda oraz zioła (szczególnie te odpowiednie na czas przeziębienia). Unikaj napojów pobudzających: kawy, herbaty, energetyków. Bezwzględnie zrezygnuj z alkoholu i kolorowych napojów gazowanych.
Przeziębienie a wyjście do lasu – najczęściej zadawane pytania
Czy można iść do lasu z katarem lub lekkim przeziębieniem?
Tak, lekkie przeziębienie nie jest przeciwwskazaniem do przebywania na świeżym powietrzu. Ważne jest jednak dostosowanie intensywności – zalecany jest bardzo powolny, spokojny spacer, aby nie doprowadzić do zmęczenia i pocenia się.
Czy spacer w lesie pomaga na przeziębienie i katar?
Tak, leśne powietrze zawiera mniej kurzu i patogenów, ma korzystną jonizację oraz jest bogate w biologicznie czynne terpeny wydzielane przez drzewa (zwłaszcza iglaste). Działają one jak naturalne inhalacje, wspierając udrożnienie dróg oddechowych i wyciszając stan zapalny.
Kiedy z powodu choroby nie należy wychodzić do lasu?
Z wyjścia należy zrezygnować przy wysokiej gorączce, silnym osłabieniu organizmu, dolegliwościach żołądkowo-jelitowych (wymioty, biegunka) oraz w przypadku poważniejszych infekcji, takich jak grypa o ciężkim przebiegu, zapalenie płuc czy zapalenie oskrzeli.
Czy można iść na spacer z gorączką lub stanem podgorączkowym?
Przy wysokiej gorączce należy bezwzględnie zostać w domu. W przypadku niewielkiego stanu podgorączkowego dopuszczalne jest wyjście, ale bez wysiłku fizycznego – np. w formie odpoczynku w pozycji siedzącej na łonie natury.
Jak ubrać się do lasu podczas przeziębienia?
Najlepiej ubrać się optymalnie na tzw. „cebulkę”, aby uniknąć zarówno wyziębienia, jak i przegrzania. Należy na bieżąco reagować na temperatury i ściągać lub zakładać warstwy odzieży w razie potrzeby.
Co pić podczas leśnego spaceru w trakcie infekcji?
Najlepiej zabrać ze sobą czystą wodę lub ciepłe napary ziołowe (np. z rumianku, lipy czy tymianku). Należy unikać czarnej herbaty, kawy oraz napojów słodzonych i gazowanych, które mogą podrażniać śluzówkę lub działać odwadniająco.
Jak bezpiecznie leczyć przeziębienie w domu, gdy nie można wyjść na spacer?
Warto zadbać o regularne wietrzenie pomieszczeń, utrzymywanie wilgotności powietrza na poziomie 40–60%, wykonywanie inhalacji/nebulizacji solą fizjologiczną, unikanie cukru i przetworzonej żywności oraz odpowiednie nawadnianie organizmu.
