Kategoria:

Recenzja: „Atlas dziur i szczelin”, M. Książek, 2023

by

Zamieszczone na blogu recenzje książek i filmów zawierają moje osobiste interpretacje i przemyślenia. Nie stanowią one efektu współpracy komercyjnej.

*RECENZJA NIE ZAWIERA SPOJLERÓW*

– Popatrz, Grażyna, znowu te cholerne gołębie przyleciały na balkon! A tam pod śmietnikiem wczoraj widziałem dziki! Kiedyś tego nie było, Grażyna! Kiedyś zwierzęta w lesie siedziały, a nie pchały się do miasta. Czemu one takie głupie, Grażyna? Ech, no nic, idę do roboty – musimy skończyć wycinkę, bo zaraz tam wejdą robotnicy od tej fabryki aut. Ale na szczęście szef już załatwił nowe zlecenie – pójdziemy ciąć pod to nowe osiedle. Ech, Grażyna, tam to by nam się mieszkało! Widziałem wizualizacje – wszystko elegancko wybetonowane, żadnych drzew co by z nich liście leciały, trawniczek elegancko przystrzyżony, parking taaaki wielki!

Odkąd wpadliśmy na pomysł, aby porzucić wędrowny tryb życia na rzecz rolnictwa i osadnictwa, zaczęliśmy bezlitośnie przekształcać ekosystemy. W czasach industrialnych te procesy znacznie przyspieszyły, ale w ostatnich dziesięcioleciach to już kompletnie nam odbiło. Z naturą wojujemy jak z najgorszym wrogiem, rugując rośliny z miast i pozbawiając zwierzęta przestrzeni życiowej, którą zamieszkiwały od niezliczonych pokoleń. W tym amoku zapominamy, że sami jesteśmy częścią tego, z czym walczymy a niszcząc ekosystemy, sami siebie również skazujemy na cierpienie, a być może i na wyginięcie.

Na szczęście życie na Ziemi nie takie kataklizmy widziało – i za każdym razem sobie radziło. Również wyrugowana z miast Natura nie odpuszcza a niektóre gatunki do perfekcji opanowały zdolność przetrwania w skrajnie niesprzyjającym sąsiedztwie człowieka.

Michał Książek odsłania przed nami zakamarki, które na co dzień omijamy. Śledzi ptaki, owady, rośliny i grzyby, które znalazły sobie domy wśród stali, szkła i betonu. Z ogromną wrażliwością portretuje codzienność istot, których wola przetrwania jest równie wielka, co ich pomysłowość. Jednocześnie zwraca uwagę na trudności, z jakimi zmagają się miejskie gatunki. A przede wszystkim zachęca do przyjęcia innej perspektywy – do uważnego i świadomego zwrócenia uwagi na szpary między płytkami chodnikowymi, wyszczerbione fragmenty murów, odsłonięte ocieplenia pod elewacją – wszędzie tam, nawet w ekstremalnych warunkach, lokuje się i rozwija życie. Drobne ssaki, ptaki, owady, rośliny i grzyby – wszyscy szukają fragmentu w miarę bezpiecznej przestrzeni i czasem znajdują go w najbliższym sąsiedztwie niczego nieświadomych ludzi.

To piękna, wciągająca i nieco nostalgiczna książka o wyraźnym – choć subtelnie podanym – ekologicznym wydźwięku. Ta planeta nie ma władców – wszyscy jesteśmy na niej równie ważni.

Albo jak mówi sam Książek:

„Na zawsze” rozumiane nie jako zachowanie form rzeczy i ich konstelacji takimi, jakimi je poznaliśmy, ale raczej jako ciągłość materii, czyli wielkiej sztafety przekazywania sobie cząsteczek, z których część dźwiga informację genetyczną. Biegu, w którym wszyscy uczestnicy nieświadomi tych pożyczek i długów, jakie zaciągamy w wielkim wspólnym banku atomów. I zjawiamy się na różne sposoby, nazywane gatunkami, osobnikami, populacjami, przekonani o swojej niepowtarzalności.

***

Na tym blogu nie znajdziesz recenzji dzieł, które mi się nie podobały. Są tu tylko polecajki książek i filmów, które w mojej subiektywnej opinii są naprawdę warte przeczytania i obejrzenia. Jeśli trafiam w Twój gust, tutaj publikuję recenzje wszystkich książek, jakie czytam.